Dzień 2 Grado - Salas


Zgodnie z wczorajszym postanowieniem wstajemy i jemy śniadanie tak żeby wyjść ok 8 rano. Życie jak zwykle zweryfikowało nasze plany i wyszliśmy ok 8.30
Od samego początku ruszyliśmy ostro pod gore. Czekało na nas ok. 5 km podejścia. Momentami było naprawdę stromo i trudno. We wszystkim przeszkadzała nam tez ciągła mżawka, która towarzyszyła nam przez pół dnia.
Po kilometrach podejścia ruszyliśmy w dół, co na mokrych kamieniach było równie trudne i męczące jak podejście. Na szczęście po niecałych 10km dotarliśmy do miejscowości Doriga, w której jest wspaniała kawiarnia dla strudzonych wędrowców. Oczywiście musieliśmy tam usiąść i wypić kawę, do której zjedliśmy pyszne, świeżo upieczone ciasteczka z orzechami, miodem i anyżem. Po przerwie ruszyliśmy w dalszą drogę, która wiodła nas pagórkami w górę i w dół przez piękne zielone krajobrazy. Co jakiś czas natrafiliśmy na małe miasteczka, które wydawały się wyludnione. Wydaje się że przynajmniej połowa domów w okolicy jest opuszczona. Duże wrażenie robią, bardzo typowe tutaj, spichlerze na kukurydzę,  które są przerobione na budynki mieszkalne. Wygląda to naprawdę pięknie. Do kolejnych wspaniałych rzeczy, na które dziś trafiliśmy możemy zaliczyć pyszne pomarańcze zebrane prosto z pod drzewa pomarańczowego oraz przejście przez las eukaliptusowy. Zapach jest po prostu niesamowity.
Dotarliśmy dziś do miasteczka Salas. Końcówka drogi była dość męcząca ale piękne zabytkowe miasteczko i dojście do albergue nam to wynagrodziło.
Albergue La Campa - w przewodniku napisane donativo. W rzeczywistości 10 euro od osoby. Na szczęście miły właściciel poinformował, że w cenie jest śniadanie, co przekonało nas do tego miejsca. Ciepły prysznic i zimne piwo - a to tylko na początek. Później pyszny obiad - tuńczyk z makaronem w sosie napoli, później kawka ze słodką babeczką. Idealnie :)
A teraz zwiedzanie miasteczka i do sklepu po butelkę wina :)

Michał (lubię robić na drutach)



















Komentarze

Popularne posty